W sobotę 9 maja 2026 roku otrzymaliśmy wiadomość, że w wieku 85 lat zmarł nasz wieloletni członek i przyjaciel PTOP Pan mgr inż. Włodzimierz Stepaniuk. Spotkaliśmy się w Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku w 1998 roku. Pan Włodzimierz był świeżym, acz przedwczesnym emerytem po rozwiązaniu się biura projektów melioracyjnych, a my szukaliśmy specjalisty, który znał się, a przede wszystkim rozumiał wodę z naszych rzek, rzeczek i strumieni. Naszym pierwszym wspólnym przedsięwzięciem była renaturalizacja rzeki Rudni (Dolina Górnej Narwi). Co ważne wtedy mało komu były w głowie takie ekstrawagancje z rzekami. Pan Włodzimierz zaprojektował, a myśmy przywrócili 2 km rzeki, która do dzisiaj płynie tak jak przed regulacją przez setki lat. Drugim naszym przedsięwzięciem był projekt nawodnienia, a w zasadzie odtworzenia Bagna Derlicz położonego w Puszczy Białowieskiej u źródeł rzeki Łutowni. Pan Włodzimierz tak, to zaprojektował, że do dzisiaj jest to jedno z nielicznych miejsc w całej Puszczy, które pomimo suszy jest przepełnione wodą. Swoją drogą ugaszenie ostatniego pożaru w Puszczy Białowieskiej to też zasługa Pana Włodzimierza. To On zaprojektował piętrzenie wody na cieku przy Kurdzimowskim Trypie, z którego strażacy pobierali wodę, aby ugasić pożar. Chcąc podać kolejne przykłady Jego pracy trzeba byłoby chyba raczej pisać książkę, niż tu snuć opowieść z tych prawie 30 lat naszej współpracy. Kiedyś próbowaliśmy policzyć ile tego było i doliczyliśmy się, że Pan Włodzimierz Stepaniuk zaprojektowania około 3000 obiektów małej retencji od Iławy po Białowieżę, i od Bartoszyc, Sejn przez Ostrów Mazowiecką po Zwierzyniec na Roztoczu. To są realne tysiące, a może i miliony metrów sześciennych wody tak dzisiaj potrzebnej.
Tak sobie myślę, że jeśli rzeczywiście po naszej śmierci coś tam nas jeszcze czeka, to Pan Włodzimierz został zawezwany, bo jest robota do zrobienia. Ktoś tam na górze musi posprzątać, to co tu na tym skrawku Ziemi sami sobie zafundowaliśmy niszcząc nasze rzeki i osuszając co się tylko dało. Tu wszystko co robimy, to za mało. Tam potrzebny był ktoś z mądrością rozumienia wody, ktoś kto na nowo dla nas zaprojektuje świat wody, bo bez niej dla nas nie będzie życia.
Panie Włodzimierzu dziękujemy za każdą chwilę wspólnej pracy, za wszystko czego Pan nas nauczył i każdą kroplę zretencjonowanej wody. Będzie nam Pana bardzo brakowało…
Roman Kalski wraz z pracownikami i Zarządem PTOP
