Odebrana wolność 4 lipca, gdy wracałem do domu po kolejnym dniu inwentaryzacji ptaków w OSOP Puszcza Knyszyńska, we wsi Polanki znajdującej się na północ od Czarnej Białostockiej, zaskoczył mnie niecodzienny widok. Na jednej z posesji zauważyłem stojącą wśród krzewów klatkę. Zaniepokoił mnie fakt, że "woliera" usytuowana była na skraju lasu, i jakby celowo schowana wśród gęstej roślinności. W dodatku, obecność gołębnika sugerowała, że może być tam przetrzymywany jakiś gatunek ptaka szponiastego, ponieważ tego typu procedery zdarzają się wśród osób amatorsko hodujących gołębie.

Po zbliżeniu się do klatki na odległość kilku metrów, ujrzałem siedzącego w niej tyłem "drapola". Ptak był w kiepskiej kondycji, miał mokre i wymiętoszone pióra, a swym wyglądem nie przypominał ani myszołowa ani jastrzębia. Gdy się odwrócił, moim oczom ukazał się dorosły osobnik orlika krzykliwego. Po wykonaniu zdjęcia dokumentacyjnego i szybkiego skonsultowania sprawy z Komitetem Ochrony Orłów, zdecydowałem się niezwłocznie interweniować.

W prawie polskim, w myśl ustawy z 2004 roku o Ochronie Przyrody, chwytanie i przetrzymywanie dziko występujących gatunków ptaków, jest przestępstwem. O zaistniałym zdarzeniu byłem więc zmuszony zawiadomić policję, która po przyjeździe nie zastała jednak sprawcy przestępstwa. Szczegółowych informacji dotyczących okoliczności schwytania i przetrzymywania ptaka dostarczyła rodzina sprawcy. Okazało się, że osobnik został schwytany na pobliskich łąkach, w pierwszej dekadzie czerwca tego roku. Orliki krzykliwe przylatują do nas z zimowisk na początku kwietnia. Po odbyciu toków i zajęciu terytorium, samica składa jaja i właśnie na pierwszą dekadę czerwca przypada okres karmienia piskląt. Schwytanie orlika przyczyniło się więc prawdopodobnie, do utraty lęgu jednej z dwóch par gnieżdżących się w okolicznym lesie.

Po spisaniu niezbędnych protokółów, przetransportowałem orlika do powstającego w Poczopku, regionalnego azylu dla ptaków. Tam otrzymał należytą opiekę weterynaryjną i powoli wraca do zdrowia. Niestety z przyczyny źle zrośniętego złamania już nigdy nie będzie latał na tyle sprawnie by powrócił na wolność.

Michał Korniluk

Drukuj